Zły, dobry i… Twój?

Zły. A może tylko nienajlepszy…

Młody facet postanowił otworzyć własny biznes w branży, na której się dobrze znał. Wynajął ziemię od rodziny przy trasie wojewódzkiej, postawił na niej budynek i otworzył zakład mechaniczny. Świetna lokalizacja nabijała mu klientów. Znakomici mechanicy wprawiali w zachwyt właścicieli szwankujących samochodów. Części do nabycia w sklepie za ścianą. Największy problem, z jakim się zmagał, stanowiła duża ilość klientów. Było też inne wyzwanie. Małe. Maleńkie, które zgniotło jego biznes.

Pięćset metrów od zakładu stał sklep spożywczy z szerokim asortymentem alkoholowym. A obok sklepu stał stolik z parasolem. Idealne miejsce na chwilę zapomnienia po nużącym dniu pracy przy małym browarku. Jeden z dwóch mechaników szybko spostrzegł, że stolik z parasolem stał się tym miejscem, gdzie należy szukać szefa, gdy nie ma go w zakładzie. Przerwy w pracy robiły się coraz częstsze i dłuższe. Klienci zaczęli narzekać na przedłużające się terminy napraw, na psującą się komunikację z niezadowolonym od nadmiaru pracy właścicielem. Mimo atrakcyjnej lokalizacji rezygnowali z usług zakładu i szukali innych miejsc, gdzie mogliby naprawiać samochody. Główny mechanik opuścił tonący okręt, gdy pomimo upomnień szef nie zrywał z toksycznym zwyczajem.

Dziś budynek przy szosie wojewódzkiej stoi pusty. Niewielu pamięta okres świetności. Były szef zakładu już nie świętuje, a topi smutki w alkoholu. Wydawać by się mogło, że sprawa jest oczywista. Pijesz – daleko nie zajedziesz. Facet wpadł w alkoholizm, upadł i aż dotąd się nie pozbierał. Ale czy z jego perspektywy też na początku widać było bezdenną studnię picia na końcu tej drogi? Może to tylko nienajlepszy nawyk był, nic więcej? Jedno piwko raz po raz.  Cóż to szkodzi. Taki sobie nawyk jak każdy inny…

Dobry, a może po prostu taki „ok”.

„Po prawie trzydziestu latach koledzy ze szkoły rolniczej wciąż mi wypominają, że na praktykach w gospodarstwie mojego ojca połowę czasu się pracowało, a połowę sprzątało się po pracy” – wspominał na jednym z naszych spotkań gość specjalny, Jakub Jazdon, prezes firmy Onix, która daje pracę przeszło trzystu pracownikom. „Do naszego gospodarstwa i zakładu przyjeżdżają dzisiaj przedstawiciele firm zagranicznych, klienci, kadry ośrodków akademickich i nie mogą się nadziwić, że mamy tak czysto, że przy wielkiej wydajności naszego przedsiębiorstwa, jesteśmy w stanie utrzymać tak porządek.”

„Każdy dzień pracy zaczynamy i kończymy modlitwą, bo gdyby nie Bóg nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj. Bez Niego nic bym nie osiągnął. Od Niego wszystko jest to co posiadamy i do Niego to należy.”

To tylko dwa ciekawe zwyczaje, którymi podzielił się nasz gość. Jednak zwyczaje sprawdzone w życiu. Czy to były jedyne składowe jego życiowego sukcesu? Pewnie nie, ale myślę, że stanowiły dobry i mocny start.

Twój?

Dwie prawdziwe historie dwóch różnych ludzi.  Odmienne nawyki, które przyniosły swoje żniwo. Opowieści o zepsutym zakładzie naprawczym i o uporządkowanym zarządzaniu. A jaka będzie Twoja historia, Twoja droga? Dokąd Ciebie poprowadzą Twoje zwyczaje?  W jakie nawyki inwestujesz? Co potrzebujesz zmienić i poważnie przepracować? I to już dziś – zanim będzie za późno. Jaki nawyk wzmocnić, a jaki wyplenić? Co Ci umyka? Od nawyku zaczyna się porażka i sukces, bo nawyki tworzą charakter – zaplecze lidera, zaplecze każdego człowieka.

Przyjdź na nasze spotkanie i sprawdź, jak możesz pracować nad swoimi nawykami:

24/04/2017 godz. 19:00 – 21:00
Warsztat II „Wizja + Priorytety”
ul. Nowoursynowska 154A.

Ja sam już pisząc ten wpis mam swoje autorefleksje i widzę, że po prostu nie może mnie nie być na tym warsztacie. A czy Ty możesz sobie pozwolić na nieobecność? Którą drogę wybierzesz? Czy zabłądzisz do nas na spotkanie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *